sobota , Listopad 27 2021
Home » MUST HAVE - musisz to mieć » Zapraszam do świata luksusu – testujemy Chanel Le Lift

Zapraszam do świata luksusu – testujemy Chanel Le Lift

Podobno cudów nie ma i upływającego czasu nie zatrzymamy. Jednak koncerny kosmetyczne ścigają się, który pierwszy wprowadzi na rynek bardziej innowacyjny produkt, o szerokim spektrum działania zatrzymujący, a najlepiej cofający efekty starzenia się skóry. Wyścig ten trwa od lat i pewnie jeszcze wiele lat trwać będzie. Nie ma tu znaczenia czy to firma sprzedająca swoje produkty po kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. Co sezon pojawiają się nowości i praktycznie trudno nadążyć za reklamami kremów ciągle jakieś innowacje, nowe składniki, ale gdy przeczytałam, że Chanel nad swoją serią Le Lift pracował ponad 12 lat to postanowiłam zgłębić temat.

Nie jest to nowość, bo linia miała swoją premierę w zeszłym roku. Kremy mają dawać zauważalne efekty już po miesiącu systematycznego stosowania. Inspiracją do stworzenia tej linii, jak udało mi się ustalić, była epigenetyka. Epigenetyka to najszybciej rozwijający się dział genetyki, badający zmiany w ekspresji genów spowodowane mechanizmami innymi niż zmiany w DNA. Do zmian epigenetycznych zaliczamy gł. metylację DNA, regulację poprzez cząsteczki małego RNA oraz interakcje DNA-białko. Zabrzmiało strasznie naukowo – ale jakoś trzeba wytłumaczyć fakt, że pracowali nad tym ponad dekadę.

Ja postanowiłam sprawdzić jak działa i czy działa krem pod oczy Chanel Le Lift Firming anty-wrinkle Eye Concentrate – instant smoothing. Na początek przeraziła mnie długość nazwy, ale z drugiej strony mówi wiele o produkcie. Mam się spodziewać ujędrniającego, przeciwzmarszczkowego, skoncentrowanego kremu pod oczy dającego efekt natychmiastowego wygładzenia. Z dołączonej ulotki dowiedziałam się, że krem Chanel zawiera opatentowany składnik 3.5-DA, który redukuje aktywność szkodliwego, aktywnego Mikro-RNA. 3.5-Da stymuluje produkcje protein młodości- sirtuin, które są blokowane przez przez wolne rodniki. Im mniej tych protein tym nasza skóra zaczyna tracić jędrności i pojawiają się na niej zmarszczki. Magiczny składnik kremu daje efekt liftingujący, ujędrnia i spowalnia powstawanie nowych zmarszczek. Jak zapewnia producent okolica oczu zaraz po aplikacji jest rozpromieniona, świetlista i wygląda na młodszą. A z każdym kolejnym dniem stosowania moja skóra pod oczami stanie się bardziej jędrna, wygładzona i rozpromieniona. Brzmi całkiem obiecująco, musicie przyznać.

Dzień 1

Krem na dość rzadką konsystencję przez co świetnie się rozprowadza i nie obciąża. Skóra faktycznie nabrała blasku –  podejrzewam, że pod wpływem kremu inaczej zaczęła odbijać światło. Cudów nie oczekuję, że po jednej aplikacji zmarszczki znikną, ale muszę przyznać, że skóra jest idealnie nawilżona i przyjemnie gładka. Krem nie spowodował uczucia naciągnięcia, jest całkowicie bezzapachowy, więc nie podrażni oczu. Pierwsze wrażenie pozytywne. Podobno lepszych efektów mam się spodziewać po systematycznym stosowaniu. Jak informuje mnie ulotka powinna to robić rano i wieczorem mogę równolegle używać kremu na dzień z serii Le Lift. Powinna krem wklepywać opuszkami palców, uważając aby nie dostał się do oczu. Przy aplikacji nie ma żadnych innowacji sprawa jest banalnie prosta – zobaczymy jakie da efekty przy dłuższym stosowaniu.

Dzień 10

Polubiłam to uczucie gładkiej i ujędrnionej skóry. Muszę przyznać, że mimo ich regularnie stosowałam krem pod oczy wynalazek koncernu Chanel sprawił, że skóra pod oczami jest bardziej nawilżona niż zwykle, mam również wrażeni, że jest bardziej elastyczna – ale może to autosugestia. Z całą pewnością jednak mogę zaobserwować obiecany efekt rozświetlenie i wygładzenia. Nie żeby od razu wszystkie zmarszczki zniknęły, ale skóra wyraźnie zyskała na elastyczności.

Dzień 21

Chanel Le Lift Firming anty-wrinkle Eye Concentrate – instant smoothing jest już ze mną 3 tygodnie i muszę powiedzieć, że chociaż nie wyglądam 10lat młodziej (ale w bajki przestałam już dawno wierzy, więc i tu cudów się nie spodziewałam) jestem na tak. Krem oceniam bardzo pozytywnie. Skóra elastyczna, idealnie nawilżona i rozświetlona – dla mnie bomba. Jedynym mankamentem jest cena, bo za 15ml musimy zapłacić ok 400zl, a takie pieniądze piechotą nie chodzą. Skoro jedyną rzeczą do której jestem się w stanie przyczepić to cena oznacza, że jest to produkt godny uwagi. Chanel to marka selektywna, nie możemy więc oczekiwać, że kupimy produkty z tego koncernu za kilkanaście złoty. Ja mówię zdecydowana TAK dla tego kremu.

Powinna jeszcze dodać, że po wklepaniu kremu nawet po krótkiej chwili nie zaobserwowałam, żądnych problemów z aplikacją kosmetyków kolorowych. Korektor ani podkład nie ślizgały się, nie wałkowały ani nie ważyły.