czwartek , Czerwiec 4 2026
Home » KNOW-HOW - kompendium wiedzy » 5 zasad, które możesz złamać
foto. internet

5 zasad, które możesz złamać

Mówi się, że makijaż jest sztuką. Skoro sztuką to znaczy, że nie ma tu ściśle określonych zasad. To nie matematyka gdzie 2+2 zawsze równa się 4. Dzisiaj podpowiem Wam, które zasady, chociaż może lepszym słowem będzie teorie, spokojnie możesz łamać i dobrze na tym wyjdziesz.

1. Podkład – „tapetujemy” twarz

Zapewne wiele razy słyszałaś, że podkład trzeba kłaść równą, grubą warstwą tak, aby idealnie pokryć całą twarz … a nie prawda! Jeżeli robisz makijaż wieczorowy, mocy, który ma się trzymać wiele godzin to i owszem zgodzę się, ale jeżeli wybierasz się na spacer po lesie, albo jesteś na wakacjach lub idziesz z dziećmi na plac zabaw itd. to złam tą zasadę. Użyj tylko cienkiej warstwy podkładu tam gdzie jest to potrzebne, np. zaczerwienione policzki. Możesz użyć tylko korektora, ale w takiej sytuacji zarówna korektor jak i podkład muszą być dobrane idealnie, tak aby nie była widoczna żadna granica.

2. Cienie do powiek w kolorze tęczówki

foto. internet
foto. internet

Nadal wiele pań uważa, że aby podkreślić oczy powinny używać cieni w tym samym kolorze co tęczówka. Czyli mam oczy niebieskie to maluję się na niebiesko, a zielonookie panie mają w kosmetyczkach tylko zielone cienie … nic bardziej mylnego. Jeżeli już chcesz iść tą drogą to wybieraj kolory z przeciwnej strony koła barw (pisałam o tym już wcześniej), one lepiej podkreślą kolor Twoich oczu. I tak dla niebieskookiej sprawdzą się odcienie: śliwkowy, liliowy, pomarańczowy i ciemno zielony. Miedź, piaskowy, złoto-brązowy natomiast świetnie podkreślą zielone oczy. Jeżeli masz oczy ciemnozielone spróbuj pobawić się głęboką purpurą. Wyjątkiem niech będą panie o oczach brązowych, Wy raczej trzymajcie się kolorów zbliżonych do koloru waszej tęczówki. Wasze oczy są już na tyle wyraźne, że nie potrzebujecie podkreślać ich kolorową tęczą.

3. Krem pod podkład = problemy z makijażem

Czasy się zmieniły, technologia poszła do przodu. Kremy nie wchłaniają się już godzinami i nie pozostawiają tłustego filmu na skórze, co utrudnia rozprowadzenie podkładu i powoduje, że ten waży się na twarzy. Problematyczne mogą się okazać jedynie kremy bardzo mocno odżywcze czy z kwasami i te faktycznie lepiej stosować wieczorem, a nie pod makijaż. Natomiast kremy nawilżające są jak najbardziej wskazane, zwłaszcza w dobie wszechobecnej klimatyzacji, która wysusza skórę.

4. Błysk może pojawić się tylko w makijażu wieczorowym

A guzik prawda 😉 no dobra na specjalne (!) okazje zostawmy brokat, ale delikatnie opalizujące cienie czy róże są jak najbardziej wskazane i to nie tylko dla młodych dziewczyn. Dla pań 40+ a nawet 50+ cudownym rozwiązaniem okaże się metoda strobingu (o której już pisałam), polega właśnie na rozświetlaniu. Skóra wygląda świeżo i promiennie i ubywa nam lat. To samo dotyczy cieni do powiek -delikatny błysk ożywia spojrzenie. Umiar jest jednak kluczem do wszystkiego. Oko na wysoki połysk, opalizujący róż do policzków rozświetlający podkład i jeszcze rozświetlacz to dużo za dużo.

5. Nie ma makijażu bez konturówki do ust

foto internet
foto internet

A nie prawda, bo jest! Konturówka faktycznie okaże się nie zastąpiona jeżeli linia naszych warg jest nierówna, miejscami brakuje pigmentu lub jeżeli mamy dysproporcję ust i wyrównujemy ich kształt właśnie ołówkiem. Przyda się również gdy używamy ciemnych szminek. Jeżeli jednak na codzień używasz błyszczyka, a Twoje usta z natury są pełne i równe obejdziesz się bez konturówki. Bardzo ciężko jest dobrać odpowiedni odcień konturówki, jeżeli używasz szminek w kolorze jaśniejszym niż twoje wargi, więc lepiej z nich zrezygnować. Nienajlepszym pomysłem jest również kredka jeżeli używasz transparentnych błyszczyków. Jeżeli tylko nie przesadzisz z ilością to nie „rozjedzie” się poza linię warg, nie musisz więc obrysowywać ust. Pokazywałam Wam również mój sposób na naturalnie czerwone usta (zabawa z czerwoną szminkątam też nie użyłam konturówki.